… słodyczami. Zrzucam to na karb zmian hormonalnych wiekiem wymuszonych. A co tam, jakiś winny musi być. Przez cały tydzień na nartach napalałam się na ciasto, które poleciła centka.
Postanowiłam je dziś zrobić. Wydawało mi się, że będzie łatwo i przyjemnie, że wszystko co potrzebne mam, ale nie. Myliłam się. Schody zaczęły się już od ciasta. Nikt nie zadbał o to, aby przewieźć wałek ze starego domu. Nic to, myślę sobie, wylepię formę pacami. I wylepiłam. Ponieważ to moja pierwsze w życiu tarta nie mam bladego pojęcia, czy ciasto nie za grube.
Kolejne schody przy owocach. Zamiast jes odmrozić znacznie wcześniej, zaczęłam je odmrażać w trakcie przygotowywania ciasta. Pewnie to kiepski pomysł dać na wpół zamrożone, ale cierpliwość nie jest mi siostrą. Nigdy nie była. Przy okazji owoców okazało się, że potrzebne są dwie łyżki skrobi – czy to to samo co krochmal (czytaj mączka ziemniaczana?) – w sumie to nie ma znaczenia i tak nie mam. A więc owoce będą z samym cukrem.
Cholera jasna, gdzie jest aparat! W samochodzie jeszcze, mam go gdzieś nie idę, zrobię zdjęcia telefonem.

Dlaczego fasola przykleiła się do ciasta, które oddało całą masę tłuszczu? Za grubo ciasta? Za grubo fasoli? Czy jednego i drugiego?

Ciasto już w piekarniku i zabrałam się za ubijanie piany na bezę. Nie chciało mi się przygotowywać syropu, więc wsypałam cukier puder, ale ile go powinno być? Piana nie jest sztywna, raczej lejąca, czy to oznacza, że za mało cukru? Nie wiem, nie wiem, nie wiem…
Po pięciu minutach w piekarniku beza wygląda niepokojąco ciemno, myślę sobie zmniejszę temperaturę, może z termoobiegiem 200st. to za dużo. A teraz? Teraz czekam, aż piekarnik da znać, że już i zjem z aptetytem to co wyszło
.




Angie
26 Luty 2012 at 21:48
Brawo Eulalia! Wygląda pięknie!
eulalia87
26 Luty 2012 at 21:49
smakowało też nieźle
medieval beast
27 Luty 2012 at 14:48
gratuluje jestem beznadziejna w pieczeniu
eulalia87
27 Luty 2012 at 18:17
ja też, ale pracuje nad tym