Nie mogę…

… narzekać wyjazd można zaliczyć do udanych, nawet bardzo udanych, choć już w piątek zbiłam tylnią szybę w samochodzie i musieliśmy czekać prawie godzinę na auto zastępcze. Ale nie to było powodem do zmartwień. W sobotę coś się stało z naszą suczką, że wszystkie psy w Ochotnickiej wsi zaczęły ją napastować. No to zamknęłam Małą Pierdołę w pokoju, wcześniej pokazawszy jej jak wskakiwać na stołek i spoglądać przez okno. Nie przewidziałam jednego. Że daszek pod oknem ją zmyli i postanowi wyskoczyć i dołączyć do towarzystwa. Spadła z 3 metrów na beton. Gdyby nie drwale, którzy powiedzieli nam, że pies z dachu spadł pewnie byśmy jeszcze długo jej nie znaleźli. Znaleźć czynnego weterynarza około południa wielkiej soboty nie jest łatwe, ale się udało. Zanim dojechaliśmy do Nowego Targu Mała Pierdoła już się ocknęła i próbowała wstawać co rozwiało najczarniejsze myśli o złamanym kręgosłupie. Dostałą zastrzyk na wstrząs mózgu i przeciwbólowy i pojechaliśmy do domu. Jakimś cudem nic sobie nie złamała, nie uroniła ani kropli krwi i nie straciła dobrego humoru…

Zdjęcie Niedzickiego zamku jak Wam się podoba?

Reklamy

7 uwag do wpisu “Nie mogę…

  1. Psy mają niesamowite zdolności regeneracyjne. Nie bez powodu mówi się, że coś się „goi jak na psie” 😉 Mój sąsiad z miejsca, gdzie poprzednio mieszkałam, upił się kiedyś i zrzucił z trzeciego piętra swojego ujadającego jamnika – nie wiadomo jakim cudem, ale psina to przeżyła 😀

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s