zaparzyłam…

… świeżutką miętę, prosto z ogrodu. Pan Mąż wymądrzał się dziś w TVN CNBC (na żywo), a ja kombinuję jak ściągnąć go do domu. Do miasta, którego nie chcę opuszczać, do domu, którego nie chcę sprzedawać, do mnie, która nie chce innego.

W powietrzu czuć burzę. Zapowiadali jeszcze wczoraj. Dawno nie padało a deszcz na pewno się przyda roślinom. Szkoda, że azalie zmarzły w ubiegło tygodniowych przymrozkach. Bardzo się na nie cieszyłam.

7 uwag do wpisu “zaparzyłam…

  1. mięta….mhmmm, aż dziw, że jej jeszcze nie mam… muszę nadrobić ta zaległość, uwielbiam ją na zimno z plasterkiem cytryny, a i trochę lodu, rumu i cukru trzcinowego też by nie zawadziło😉

  2. Pingback: azalie… « chwil kilka

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s