przychodzi…

… taki wiek, kiedy autentycznie nie chce się włączać do swojego grona nowych znajomych.

Upijałyśmy się w weekend na tarasie mojito, mężowie pracowali w ogrodzie, a dzieci ganiały się z psami. Śmiałyśmy się, że na starość zbudujemy sobie kamienicę, będziemy razem spędzać święta, mieć jedną pielęgniarkę i dochodzącego lekarza. Jesteśmy na siebie skazani.

Od ponad 10 lat wyjeżdżamy razem na wakacje, długie weekendy. Pomagamy sobie, ratujemy w kryzysowych sytuacjach, wspieramy i krytykujemy się wzajemnie. Ot, taka rodzinka. Bez udawania kogoś kim się nie jest, z dużą akceptacją naszych wad i fanaberii.

Czasami na wyjazdy dobieramy jeszcze kogoś, aby dzieci było więcej (wtedy zajmują się same sobą), aby było weselej.  A to kuzyn mojej szkolnej przyjaciółki, a to mój brat, a to jeszcze jakiś znajomy, który w tym czasie akurat może. Nie wszyscy pasują, nie wszystkim dajemy drugą szansę.

Czasami spotykamy na wyjazdach ludzi, którzy chcieliby do nas dołączyć, ale to nigdy się nie udaje. Jesteśmy tak dużą i zwartą grupą, w której na przypadkowe znajomości nie ma już miejsca. Kompanie, które znają się tak dobrze jak my i tak długo jak my mają swoje „wyzwalacze”. Jedna mina, słowo, jakieś wyrażenie powodują salwy śmiechu, a „randomowi” (przypadkowi, losowi) znajomi nie są w temacie.

W każdym razie.. doszłyśmy do wniosku, że nie chce nam się, nie mamy czasu (osobiście nie cierpię tej formułki) ani ochoty na pogłębianie nowych znajomości. Dla wygody zawężamy krąg. Ciekawa jestem, jaki wpływ będą miały dorastające dzieci…

10 uwag do wpisu “przychodzi…

    • ta.. mam lukę po M. której nikt inny nie może zapełnić… a nie ma odwagi poznać kogoś nowego na tyle, aby tę lukę zapełnić…

  1. Hmm, ja nawet jakbym chciał, to jakoś nam czasu nie starcza. Ale to może jeszcze ten wiek, że zamiast dołączać nowych, po prostu przesuwamy granicę tej grupy, równomiernie, z obydwu stron. Taki wesoły barak na tle obozu naszych znajomych, jak czasem mam wrażenie.

    I korci mnie czasem, żeby kilku pracoznajomych nieco przytulić bliżej. Bezpieczne? Niebezpieczne?

    • ja jakoś wolałam współpracowników utrzymać na dystans.. ale każdy robi co chce…

      ps. cieszę się, że żyjesz😉
      ps. czy pierścionek został już skonsumowany?

    • Trochę twardy jest, wiesz. Dziś kajdanki kupowaliśmy. No, te, obrączki w sensie.

    • masz rację, to odświeżające.. ale ja mówię tu o takich kiedy ma ochotę się dość często spotkać, zaprosić kogoś do domu albo na wspólną wyprawę…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s