po pomoc…

… poszłam wczoraj, po pomoc.

Siedziałam prawie godzinę i nawet nie całą godzinę leciały mi łzy, tudzież płakałam (do czego przyznaję się niechętnie). Zadał mi jedno pytanie, którego nigdy wcześniej sobie nie zadałam aż tak bezpośrednio: jeżeli lubicie być razem, to dlaczego mieszkacie osobno? Usprawiedliwień tego stanu rzeczy umiem znaleźć kilka i nie są od rzeczy. Muszę zapytać Pana Męża, dlaczego nigdy nie poprosił, abym do niego przyjechała.

Ponieważ nie potrafię sobie odpowiedzieć na dwa pytania: czy ja NAPRAWDĘ chcę mieć dzieci i jak znaleźć cel w życiu, dostałam zadanie domowe. Do odrobienia na za tydzień…

 

PS: Zakochałam się w tej muzyce w Peru, dziś przypadkiem wpadła mi w ręce płyta

13 uwag do wpisu “po pomoc…

  1. ja nie wiem..zadałabym sobie pytanie, czy chcę być z TYM akurat mężem? co to za małżeństwo, kiedy jedna osoba nie chce być? przecież małżeństwo w założeniu zakłada bycie razem..

    • El: jak jestem starej daty, dla mnie przysięga droższa pieniędzy… a mąż to nie zabawka, nie zwolnię go z powodu nie zakręconej pasty, tak jak on mnie z powodu porozrzucanych ciuchów… kiedy zadałam mu pytanie dlaczego nigdy mnie nie zaprosił… odpowiedź miał bardzo prosta.. „bo ja się tu źle czuje, wiem, że ty się tu źle czujesz po co mam ci to robić” i z jednej strony ma rację… pytanie, jak ja się nakręcę, w którą stronę i co chcę osiągnąć… nie chce innego męża, chcę żeby z tym było dobrze…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s