za sprawą Jarocina…

… od samego rana po raz milion sto dwudziesty ósmy dałam się wciągnąć w dyskusję o komunie. Moja fejsbukowa znajoma oburzyła się, że w dzisiejszym Jarocinie wespół w zespół  dawne gwiazdy i funkcjonariusze mo i sb bawią się razem. No cóż, znak czasów.

Mnie oburza fakt, że małolaty zupełnie bezceremonialnie ferują wyroki, kto jaki był na podstawie jednej etykietki. Nie dotyczy to tylko komuny, ale wszystkiego co było przed. Sama taka byłam? Być może, choć zawsze miałam zdolność spoglądania na wiele aspektów zjawiska.

Myślę, że dość jednoznacznie możemy określić co było, a co nie było złe w naszej historii. Można wyrzekać tych co byli w aparacie władzy od czci i wiary, ale to nie zmienia faktu, że każdy system działa tak samo. W każdym jest aparat władzy, każdy aparat władzy rodzi nadużycia i bazuje na szczuciu ludzi jednych przeciwko drugim. Tak, bo ten z SB to też człowiek, jak ja, jak my wszyscy. Ja mam prawo się mylić, on też. Ja mam prawo do zmiany zdania, on też. Ja mam prawo oczekiwać przebaczenia, on też.

Im dłużej będziemy pielęgnować antagonizmy, tym dłużej będziemy skazani na wojny. Zastanawialiście się kiedyś co byście zrobili na miejscu jakiegoś SB-ka? Ela pisze, ja mam kręgosłup, tak mnie wychowano. Wierzę, że dziś odpowiedź na to pytanie jest prosta. A gdyby za bycie SB-kiem mogła uratować matce, ojcu, bratu, swojemu dziecku życie? Odpowiedź jest już trudniejsza?

A co zrobiłabym na miejscu Sendlerowej? Czy dałabym radę? Gdyby każdy mój ruch był wyrokiem śmierci nie tylko dla mnie, ale dla wszystkich, których kocham? To nie są łatwe odpowiedzi. Trzeba wziąć pod rozwagę miliony czynników, których dziś nie jesteśmy w stanie sobie wyobrazić.

Co będzie jeśli za kilka lat będę musiała oddać bratu nerkę?

Wychowano mnie tak, że wiem: nie zabijaj, nie czyń drugiemu co tobie nie miłe, mam kręgosłup moralny i nie uginam się, ani nie unikam ponoszenia konsekwencji skutków moich decyzji, ale czy na pewno oddam bratu nerkę?

24 uwagi do wpisu “za sprawą Jarocina…

  1. Etykietki SB przypięte do ludzi zostały bez znaczenia co robili w tej służbie i wrzucanie ich do jednego wora jest objawem niezrozumienia sytuacji tamtych i tych czasów. Dla wielu ludzi urodzonych i wychowanych w PRLu, życie w nim było normalnością i praca na rządowej posadzie szczytem marzeń. Podobnie możemy funkcjonariuszy MO odżegnywać od czci i wiary tyle czy wszystkich? Tych z drogówki i tych od kryminalistyki też?
    W normalnym, zdrowo myślącym społeczeństwie nie powinno funkcjonować pojęcie odpowiedzialności zbiorowej bo to jest oznaka nienawiści i pielęgnacja podziałów. Taki społeczny TKM…
    Jeżeli ktoś ma coś do kogoś, to powinien powiedzieć konkretnie „co” i do „kogo”. Czy ten „ktoś” zatopił się w spirali nienawiści, czy tylko wykonywał swoją pracę w oparciu o prawo legalnie istniejącego państwa, a może jego praca polegała na przekładaniu papierków z teczki do teczki i nigdy nie zrobił nikomu przykrości. Zarzut wzmacniania tamtego państwa poprzez pracę w jego strukturach można skierować do całego społeczeństwa pracującego i tworzącego jego kapitał, a w takim przypadku ordery i pomniki należą się wandalom i złodziejom osłabiającym jego struktury. Nie każdy może być bohaterem i to należy pamiętać.

  2. Każdy system jest taki sam. W Chinach cenzuruje się Internet ze względu na system polityczny, w USA już zaczyna się to robić ze względu na system gospodarczy. Tam nie chcą dopuścić by coś wyciekło na zewnątrz (lub przeciekło do wewnątrz), a tu do tego by tzw. piraci umniejszali wyimaginowanych dochodów od krwiopijców wydawców. I o ile nie jestem fanem tzw. świętych ksiąg wszelakich to w tym wypadku przypowieść o rzucaniu kamieniem jest jak najbardziej na miejscu.

  3. Ludzie lubia etykietki, a ja sie staram zyc w imie zasady „nie oceniaj, nie bedziesz oceniany” Staram sie, nie jest latwo, ale co raz lepiej mi to idzie:))

  4. Dzisiejszy młodzi nie znają odpowiedzialności za swoje czyny. Idąc tym tropem trafimy na karygodne braki w wychowaniu. Idąc dalej, można odnieść wrażenie że to nasze państwo samo od siebie decyduje o tym, czy młodzi coś wiedzą czy nie. Ponieważ rodzice pracują, i nie mają czasu na opowiadanie swoim dzieciom o przeszłości. A dzieci nie chcą o niej słyszeć, przecież przyszłość jest taka piękna. I nie chce tutaj zwalać na internet, ale taka jest prawda, że to właśnie ucieczka w jego odmęty sprawiła, że młodzi nie widzą nic o życiu.
    Kiedy moim studiującym kolegą opowiadałem jak jest w wojsku (jak odbywałem służbę wojskową), to oni się śmiali, bo co to jest trzymać broń z 20 nabojami i mieć prawo kogoś zastrzelić. Nie docierało to do nic – dla nich to była zabawa. A ja przy każdej warcie modliłem się, aby nikt mi nie wyskoczył na posterunek, bo mam go prawo zabić, zranić.

    I podobnie jest teraz: młodzi nie mają zasad i godności, bo nie ma tak naprawdę powracania do tego co było. Ameryka, niby taki wielki kraj, a dzień niepodległości u nich dostojne święto, parady, obchodzi. Podobnie też z innymi krajami, gdzie nie zapomina się o historii. A u nas, złożenie kwiatów pod pomnikiem, nikogo nie ma, wyzwolenie warszawy – są tylko weterani, młodych nie wielu, bitwa pod Grunwaldem – kogo to interesuje, muzea odwiedzają cudzoziemcy, a nie Polacy. Byłem w Auschwitz połowa klasy nie rozumiała tego, co tam się działo – mieli oni to gdzieś. Tylko 10 nas z 30 naprawdę to interesowało. Dopiero później reszta zaczęła się interesować, ale już wracaliśmy i ktoś się mnie zapytał w autokarze, co ten facet tam gadał o tych walizkach. No to przepraszam bardzo, gdzie tu świadomość.

    A wydarzenia z kopalni Wujek, czy inne strajki. Młodym to się kojarzy z utrudnianiem ruchu w warszawie, bo dziady przyszły sobie protestować i petardami rzucają – chamy.

    To jest świadomość młodych. Choć coś widzą, nie dociera do nich to wszystko…
    SB, komunizm, inwigilacja, Katyń, ścieżka zdrowia, morderstwa, partia, Gomułka – to wszystko jest im obca. Nie znają oni tego życia, tych lat. Więc czego się od nich oczekuje, że się zainteresują? Oni wolą Lady Gaga, Korn, czy bunga bunga… – oni tym żyją.

    Zasady moralne, moralność, godność – żaden z młodych nie zetknął się bezpośrednio z tragedią, bo wszystko mają: komórki, komputer, internet – czego im więcej do życia potrzebne?

    A tak na marginesie, to ludzie potrafią przez internet rozmawiać, a na żywo to tak jak by tematu nie było, jakoś tak dziwnie: otworzyć się – przed kimś – nie, no to głupota. Ale na profilu, a co tam: k, h i inne rzeczy – tutaj to jest o czym pisać.

    Kiedyś czy ktoś miał czas czy nie – szło się w odwiedziny. A teraz to się kogoś trzeba prosić, aby kogoś odwiedzić – i czy to jest normalne.

    Może związki też zacznijmy mieć przez internet, seks i dzieci – najlepiej spakujmy rar-em, aby mniej zażyły😉 Ale powoli do tego dojdzie…
    Jak ludzie potrafią przesiedzieć całe dnie na profilu, to co powiedzieć o odwiedzinach u kogoś, aby sobie pogadać, pośmiać się i pójść na spacer.

    I z tego wynika, że to my sami sprawiliśmy, że komunizm, PRL, przeszłość zatraca się na rzecz, głupoty, nagości, braku godności i przyzwolenia na wszystko… my sami na to pozwalamy, więc dziwię się – że można mieć pretensje do młodych, jak oni po prostu biorą to ci im się daje.

    • To prawda, że następuje upadek moralności w znaczeniu w jakim wychowali nas rodzice, nikt nikogo nie szanuje i to jest cool… przyczyną wg mnie jak piszesz, jest fakt, że rodzice nie pracują już 8h tylko 12 i nie mają czasu ani ochoty zajmować się dziećmi, szkoła parszywieje – uczą coraz mniej i coraz gorzej – niestety.
      Ponieważ coraz więcej pracujemy, marnujemy czasu na internet, telewizję, centra handlowe nie znajdujemy już czasu (nie chcemy?) na bycie razem, na rozmowę przy obiedzie, opowieści w zimowe wieczory. Mój ojciec czytał nam książki, wyświetlał bajki na ścianie i snuł opowieści, a w niedzielne przedpołudnie całą rodziną graliśmy w chińczyka albo inne planszówki, te czasu już nigdy nie wrócą.
      I trzeba znaleźć metodę… tylko… przy przerażającej sile mediów i sieczce jaką proponują młodzieży czy to jest możliwe?

    • Jest możliwe, ale to nasze państwo musi się zmienić🙂 płace muszą stać się wreszcie godne.
      Mówi się że państwo nie wychowuje naszych dzieci – jest to nieprawda.
      Bo to państwo decyduje o tym, czy nagłośni dane uroczystości czy nie, czy młodzi poznają co to ból, męka, śmierć – czy nie.
      Popatrzmy na inne kraje, które kultywują swoją religię, swoje idee i prawdy. Kraje arabskie – tyle lat, tyle wojen krzyżowych i co… oni nadal żyją wg. swojego pisma i prawa. Chiny, dzieci są tresowane przez Partię, ale ludzie tam nie mają prawa inaczej myśleć, choć jeśli idzie o uroczystości, każdy daje tyle ile może z siebie. Ameryka, taki wielki kraj – a wiele świąt, to: pozamykane sklepy, każdy nie ważne kto – spędzą dzień niepodległości z rodziną. Święta, ta pompa… a później: i tak ludzie się odwiedzają. A nawet taka Anglia, niby taka dziwna, poważna, z dziwnych humorem – a jak Diana umarła, to co się działo, jak ludzie płakali. Co się działo na ulicach podczas ślubu księcia. Daleko szukać, a włochy: oni za swojego polityka poszli by w ogień. Francja: gdzie nie pojedziesz, kawiarenka, mała filiżanka – kawa. Każdy kraj kultywuje to jaki jest i czym jest. Tam ludzie utożsamiają się ze swoim państwem. A u nas? A u nas młodzi uciekają, bo nie da się żyć godnie i normalnie.
      I może teraz pojadę polityką, ale to właśnie ci panowie i panie sprawiają: co ma być w naszym kraju a co nie.

      W szkołach (a mam kontakt z nauczycielką), uczeń może uderzyć nauczyciela (takie prawo), ale nauczyciel jako osoba na stanowisku i miejscu pracy – nie ma prawa nic mu zrobić. I ona może go podać do sądu za uszkodzenie ciała, ale tylko w momencie kiedy będzie to dłuższej niż 12 dni. Ale jeśli nauczyciel odwinie mu, no to on może z miejsca go podać i… wygra – bo nauczyciel jest w pracy i jest osobą podlegającą pod inny kodeks.

      Moralność? Rodzice sami już nie wiedzą co to znaczy. Poznałem kobiety, które nie widziały sensu w rozmowie ze swoimi dziećmi, bo znajomi na FB czekali, bo filmik trzeba zrobić, bo trzeba odpisać nowemu znajomemu.

      A kiedy zadaje pytanie: a jak będziesz mieć doła, to kto cię z niego wyciągnie??
      Nikt, bo nikt nie znajdzie dla ciebie czasu.

      I pamiętam dawniej te zarwane noce kiedy to pisało się z kimś i wspierało się kogoś. Teraz, każdy ma cię na liście, no to fajnie – jak cię nie ma, to nikt nie będzie płakał.

      I mam nadzieję, że możesz się dostać na bloga🙂

      I myślę, że do momentu jak coś się nie zmieni w temacie rządzenia i dyktowania prawa, przepisów i norm społecznych przez tych co to wszystko ustalają. Tak nie zmieni się podejście młodych do korzeni i życia…
      🙂

      ps.
      Chyba jestem staroświecki, bo mimo wszystko choć młoda ze mnie osoba, nie podoba mi się to – że dorośli, młodzież i młodzi wchodzą w internet, jak w świat, a nie jak do czegoś co ma być dodatkiem do ich świata.

  5. Mari:
    Za granicą wcale nie jest tak różowo jak Ci się wydaje. To, że Francuz siedzi rano w kafejce i pije poranną kawkę nie znaczy, że nie klnie na rząd. Tam też jest wiele niezadowolenia. Muzułmanie żyją po swojemu, ale jak pokazuje najnowsza historia wielu z nich walczy o to prawo w krwawy sposób. Młodzi ludzie z zachodniej części Europy też żyją i pracują poza swoim krajem urodzenia – migrują po Europie albo uciekają np. do Australii. To się tylko tak wydaje, że tam jest lepiej gdzie nas nie ma. Na zachodzie wiele osób również nie ma wielkich zarobków, dostępu do wypasionej służby zdrowia, czy wolnego w dzień świąteczny.
    To jak jest w kraju nie zależy wcale od polityków. To zależy od ludzi dorosłych. To my mamy prawo wyborcze, to my wychowujemy dzieci, to my mamy dać im prawidłowe wzorce moralne. Tylko to jak to robimy zależy od tego kim jesteśmy, jak nas wychowano, jakich wzorców nabraliśmy, jaki mamy poziom naiwności. Nie od tego kto akurat jest przy sterze (fluktuacja jest duża). Jeśli tak się myśli to zrzuca się winę „na kogoś”, „na nich” – bo tak jest łatwo. To wielkie uproszczenie. Zgadzam się, że nie jest dobrze, ale narzekanie i zwalanie winy na innych nic nie pomoże. Jeśli chce się by było lepiej trzeba zacząć zmiany od siebie. Przestać narzekać, starać się pokazać w swoim środowisku to co wartościowe i walczyć z głupotami tego świata, dbać o to by był lepszy.

    • Też jestem podobnego zdania i z obserwacji wiem, że każdy kraj i każde pokolenie ma swoje bolączki. Co z tego że ktoś na zachodzie zarobi 2000 Euro miesięcznie gdy jego koszty życia są niewspółmiernie wysokie do naszych. Nie należy się podpalać artykułami w prasie (szczególnie kolorowej i internetowej) tylko realnie oceniać fakty. Przelewanie swojej frustracji na rząd mówiąc „oni nie dają podwyżki” jest bezzasadne, jak za mało płacą to trzeba poszukać lepszej pracy, jak nie chcą zatrudnić to trzeba się przyjrzeć temu, co należy poprawić w CV by ją dostać, a nie szukać argumentów „za stary jestem” lub „pracy niema”.
      To my wychowujemy nasze dzieci i my jesteśmy odpowiedzialni za ich podejście do życia, nie państwo, nie rząd tylko my. Państwo daje tylko niezbędne instrumenty, a rząd nimi zarządza. Ja osobiście bym nie chciał , by wychowaniem moich dzieci zajmował się ktoś inny. Za bardzo jesteśmy jeszcze przyzwyczajeni do tego, że ktoś nam coś ma zapewnić: pracę, wykształcenie, wychowanie dzieci, emeryturę. To jest zła droga, która nie wpływa motywująco na nas samych i mnoży oczekiwania.

    • i zgadzam się z Widmowym, to co nam się przytrafia jest efektem skutków podjętych PRZEZ NAS decyzji, to że rząd jest taki czy owaki ma niewiele wspólnego z naszym życiem codziennym (w dzisiejszych czasach), spychanie odpowiedzialności na innych, onych, nie daje możliwości rozwoju, stoisz w miejscu i narzekasz albo dywagujesz co by było gdyby… no cóż – nie przekonasz się, jeśli nie zaczniesz działać

  6. Zgodzę, się choć nie do końca.
    płaca minimalna – to też ustala rząd, a nie pracodawca.
    To co należy się za darmo w ramach opieki zdrowotnej: ustala rząd.
    Kodeks pracy, kodek karny, kodeks cywilny – ustala rząd.
    Zasady szkolnictwa, tego o czym dzieci będą się uczyć – ustala rząd.
    Czas pracy – ustala rząd.
    Wolne dni w święta – ustala rząd.
    Ceny żywności – reguluje rząd.
    Podatki – reguluje rząd.
    Opłaty – narzuca rząd.
    Chcecie ściąć drzewa na własnym ogródku – musicie mieć pozwolenie na to, od instytucji rządowej.
    Ktoś zgłosi zaniedbanie dziecka, że ktoś daje klapsa dziecku – przychodzi opieka społeczna i policja i zabierają dziecko – czym jest opieka społeczna – instytucją rządową.
    Testy, atesty – decyduje o wszystkim politycy.
    Budowa drogi i możliwość wysiedleń – ustawa.
    Osoby, które wykupiły mieszkania w bloku – nie otrzymają nowego mieszkania, w razie burzenia bloku. Ale osoby, będące na socjalnym mieszkaniu, czy komunalnym – mają one otrzymać lokale zastępcze. Takie jest prawo, które ustala… rząd.
    Inwigilacja internetu, blokowanie piratów, odcinanie osób od internetu – ustalenia rządu.
    Lista stron nie właściwych i groźnych – decyduje rząd.

    I ja nie zwalam odpowiedzialności na rząd.
    Ja po prostu pokazuje, że jeśli rząd wprowadzi poprawkę że czas pracy to nie 8h ale 12 – pracodawcy się dostosują – bo takie są ustalenia rządu i gówno kogo to będzie obchodzić, że ktoś ma dzieci, że ktoś ma rodzinę. Jeśli rząd ustali, że np. święta sylwester, boże ciało – to znikome święta i stają się one dniami normalnymi – no to co na to powiedzą ludzie, nic. Pracodawca się dostosuje – bo takie jest prawo. A że kościół mówi inaczej – czy rząd będzie na to patrzeć?

    I chcę przez to powiedzieć, że jeśli ja pracował bym 12h, nie mając siły dla dzieci – no to jak mam je wychować?

    Zgadzam się, że to my wychowujemy dzieci, a nie rząd. Ale kiedy dziecko pobije inne dziecko, matka nie idzie do nas, ale do sądu – czyli instytucji rządowej.

    Tylko że problem tkwi w nas. Wiele osób zrobiło się wygodnymi: internet, samochód, różnego rodzaju dobra.

    Kiedy zapytałem się pewnej matki: dlaczego nie czyta swojemu dziecku, ale ciągle puszcza mu bajki w tv. Odpowiedziała mi: a kto by miał na to czas i siły.
    I co ja miałem powiedzieć: że ja bym czytał. Nie ważne w jakim będę wieku, będę chciał czytać dziecku bajki.

    I może dlatego wielu młodych nie zna historii tego kraju, nie interesuje się nią. Bo większość dorosłych sama zapomina o niej, zapomina o tym, że dziecko wychowuje się cały czas, a nie tylko przez chwilę.
    Podobnie z czytaniem: jeśli nie czyta się dziecku od początku, ale od małego puszcza się mu bajki w telewizorze, skąd ono ma wiedzieć co to książka. I może to jest dziwne, ale małe dzieci same się upominają o inne formy kontaktu z dorosłymi, właśnie przez czytanie bajek, opowiadanie, gry i zabawy razem. Ale jak to dziecko ma się bawić, jak rodzic wybiera zamiast spaceru znajomych na profilu, czy rozmowę z kolegą, którego nigdy nie poznają na żywo. Co się dla takiego rodzica liczy: dziecko czy internetowe znajomości??

    Problem w tym, że internet ma być dodatkiem, pomagać, zabawiać na chwilę – a nie, zastępować nam życie.

    I ja napisałem, że w innych krajach kultywuje się historię, kultywuje się swoją tożsamość. Wielu Polaków nie przyznaje się, że jest polakami, pracując za granicą. Francuz, Belg, Holender, Szwajcar – dlaczego oni się nie wstydzą swojej narodowości? Dlaczego święta państwowe, święta obyczajowe są kultywowane, a u nas… a u nas większość polaków nie wie kiedy był chrzest Polski, kto był pierwszym królem Polski. Pytając się młodych ludzi: kto to był Gomułka, czym był komunizm, co to PRL – to wam nie odpowiedzą, bo ich to nie interesuje, nie utożsamiają się oni z tym jaką historię ma ten kraj, co znaczy być Polakiem. Bo oni widzą, że nie ma po co to wiedzieć i tego znać, bo do życia im to nie jest potrzebne. A rodzice, nie dość że nie opowiadają o tym co było, to jeszcze sami o tym zapominają.

    • nie zgadzam się z większą częścią powyższej listy, dla przykładu:

      płaca minimalna – to też ustala rząd, a nie pracodawca – uchwala sejm, w torii, bo w praktyce decyduje pracodawca i pracownik, godząc się lub nie na warunki.

      To co należy się za darmo w ramach opieki zdrowotnej: ustala rząd.
      – z mojego doświadczenia wynika, że nic mi się nie należy, jedyne co mi się należy to łożyć na nich – poza tym nie jest za darmo tylko w cenie (obowiązkowe ubezpieczenie zdrowotne)

      Kodeks pracy, kodek karny, kodeks cywilny – ustala rząd. – ustalają ludzie, zatwierdza sejm

      Czas pracy – ustala rząd. – nie, ustala to pracownik i pracodawca
      Wolne dni w święta – ustala rząd, uchwala sejm
      Ceny żywności – reguluje rząd., a mi się wydawało, że mamy gospodarkę wolnorynkową, jestem w błędzie?

      Podatki – reguluje rząd.
      – uchwala sejm i sejmiki i samorządy
      Opłaty – narzuca rząd, jakie opłaty? większość regulują samorządy

      Chcecie ściąć drzewa na własnym ogródku – musicie mieć pozwolenie na to, od instytucji rządowej. – samorządowej

      Ktoś zgłosi zaniedbanie dziecka, że ktoś daje klapsa dziecku – przychodzi opieka społeczna i policja i zabierają dziecko – czym jest opieka społeczna – instytucją rządową. – samorządową, opieka społeczna to temat na osobną dyskusję.

      Testy, atesty – decyduje o wszystkim politycy – nauka i bezpieczeństwo, lobby producenckie, zatwierdza sejm

      Budowa drogi i możliwość wysiedleń – ustawa. – czyli sejm, nie rząd

      Osoby, które wykupiły mieszkania w bloku – nie otrzymają nowego mieszkania, w razie burzenia bloku. Ale osoby, będące na socjalnym mieszkaniu, czy komunalnym – mają one otrzymać lokale zastępcze. Takie jest prawo, które ustala… rząd. – prawo ustala sejm, poza tym wg mnie za każde wysiedlenie przysługuje rekompensata, prawo własności nawet w naszym kraju jest święte.

      Inwigilacja internetu, blokowanie piratów, odcinanie osób od internetu – ustalenia rządu. – co złego jest w blokowaniu piratów? załóżmy, że napiszesz grę komputerową, wolałbyś na niej zarobić, czy dać zarobić innym?

      Lista stron nie właściwych i groźnych – decyduje rząd. – a nie prokurator ?

    • Dokładnie, rząd ma władzę wykonawczą nie ustawodawczą. Poza tym jeżeli wszyscy by czekali na socjalne mieszkania, podwyżkę płacy minimalnej i darmową opiekę zdrowotną to kto za to zapłaci? Taki był poprzedni ustrój i się rozleciał właśnie z tego powodu.

  7. Mari,

    Znów upraszczasz. Chyba, że zakładasz, iż wszystko co jest narzucone z góry, przez państwo, to jest rządowe. Tam jest jednak wiele innych organizacji. I to niezależnych (jak choćby sąd, prokuratura, NIK itp). Zgadzam się, że część praw jest proponowanych przez rząd, ale pozostała część przez komisje sejmowe czy nawet obywateli. Ostatecznie, jak już zostało tu zauważone przez Eulalię czy R, są one zatwierdzane przez sejm, senat i prezydenta. Chciałbyś aby płaca minimalna była wysoka? Spoko, jednak wtedy nie zdziw się, że trzeba będzie podnieść podatki. No niestety – utrzymanie państwa kosztuje, a praw ekonomicznych nie oszukasz (jeśli myślisz inaczej to zauważ co dzieje się w Grecji).
    A propos tematu pirackiego – inwiligacja, blokowanie i odcinanie ludzi od netu dzieje się w „najbardziej demokratycznym” kraju świata -> w USA. W Europie dzieje się tak we Francji i chyba jeszcze gdzieś u Skandynawów. Myślą też o tym w UK. W Polsce? Nie. I myślę, że do tego nie dojdzie (mogę się jednak mylić).
    To w Polsce jest teraz 12 godzinny dzień pracy? Od kiedy? Pytam się, bo jak na razie ciąglę pracuję 8 i może okaże się na koniec roku, że mam coś do odrobienia. Wolałbym tego uniknąć.😉 Kontrola cen żywności? U, to chyba nie te czasy. Zgadzam się, że żywność jest obecnie dość droga. Jednak problem ten dotyczy całego świata. Po części z powodów typowo ekonomicznych, po części spekulacyjnych. Chcesz by państwo obniżyło te ceny? Luz, ale podatki od dochodu znów w górę, inaczej się nie da.
    Nie chce mi się już wchodzić w kolejne szczegóły Twojej wypowiedzi, bo zapewne ta wymiana poglądów nie miałaby końca. Na koniec wspomnę jeszcze tylko o internecie -> zgadzam się z tezą, że może zbyt wiele uwagi poświęca się teraz życiu wirtualnemu. Jednak nie zgadzam się z tym, że jest aż tylu rodziców, którzy przedkładają internet nad swoje dzieci. Mam trochę znajomych z dzieciakami i jakoś tego nie zauważam. Jest nawet odwrotnie. Z internetem jest jak z używkami. Człowiek niedojrzały potrafi się uzależnić. Ktoś rozsądny wie czym grozi zbyt duża dawka i potrafi rozeznać co jest w życiu ważne, a co mało istotne.

    Pozdrawiam wszystkich rozsądnych🙂

    • Myślę, że celniej się nie dało. Pewien gość obsługujący korty tenisowe powiedział mi „wszyscy narzekają, jak jest słońce to źle bo się kurzy, jak są chmury to źle bo parno, jak jest wiaterek to źle bo piłki nosi, jak jest mżawka to źle bo grząsko…” Ot tacy jesteśmy🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s