Byłam w ogródku…

… witałam się z gąską. Ciepło, jak z dawno nie widzianą, wytęsknioną przyjaciółką, siostrą, matką. Nagle poczułam gwałtowne szarpnięcie w dół. Paniczne uczucie spadania nie pomagało opanowywać sytuacji.

O czym piszę? Kwestia przeprowadzki ponownie na tapecie. Już wydawało się, że temat ogarnięty. Od stycznia Pan Mąż w domu. A jednak nie, to jeszcze nie całkiem pewne. Jest gorzej – w obecnej sytuacji, to nawet ja jestem za Warszawą😉.

4 uwagi do wpisu “Byłam w ogródku…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s