Pogrzeb.

Przedziwna uroczystość. Łzy, lamenty, jękliwe zaśpiewy. Nie wiem jak powinnam się zachować. Kiedy patrzę na rozpacz rodziny łza kręci mi się w oku, zwłaszcza jak uświadomię sobie, że niebawem, ktoś mi bliski odejdzie. Ale z drugiej strony głupio tak jakoś płakać na pogrzebie sąsiada, którego w dodatku widziało się tylko raz w życiu. Szczęśliwie takie przypadki nie zdarzają się często.

Myślicie często o śmierci, o tym jak to będzie, co będzie ? Odchodzimy, czy zmieniamy stan skupienia? Wg doktryny tak powszechnie wyznawanej w naszym kraju ludzie po śmierci odchodzą do innego, lepszego świata. Wiec po co te łzy, po co ta rozpacz?

Ja myślę, że śmierć to koniec, że za nią nie ma już nic, ale dopuszczam czasem nadzieję, że to rzeczywiście tylko zmiana stanu skupienia. Że przechodzimy do następnego etapu. Pytanie jest niepokojące następny etap czyli jaki – lepszy, gorszy? Idziemy do światłości, czy do ciemności, czy pamiętamy ludzkie życie, czy zaczynamy zupełnie od początku. Kiedyś czytałam opowiadanie s-f, w którym kobiety w pewnym wieku zaczynały puchnąć i musiały odejść do światłości, bo z nich właśnie wykluwali się mężczyźni.

Taaaaak, mam taką nadzieję, że jak już umrę, to wykluje się ze mnie coś dobrego, coś co będzie wiedziało jak nie zmarnować tego, czego się nauczyło.

Chciałabym, żeby mnie skremowano i rozsypano w górach. Nie wrosłam w żadne miejsce, nigdzie nie przynależę, nie mam korzeni. Taaaaaak chcę być wolna i nieskrępowana, a najbardziej na świecie nie chcę obudzić się w trumnie.

21 uwag do wpisu “Pogrzeb.

  1. Nie pytaj innych jak tam jest, bo każdy ma taką samą wiedzę jak Ty. Wierz w to co Ci pasuje i postępuj zgodnie z własnym sumieniem.
    Moja babcia była osobą mocno wierzącą. Podporządkowała swoje życie dekalogowi ale była trzeźwo myśląca co uchroniło ją od dewocji. Gdy przyszedł czas na dziadka, mężczyznę jej życia, widać było jej ból ale przyjęła to z godnością i zgodnie z swoją wiarą. Gdy parę lat później przyszedł koniec jej drogi nie był tak lekki jak dla dziadka i uwierz mi, pomimo przeciągłego bólu dalej trzymała klasę.
    Do końca życia będę pamiętał jej słowa, chodź mnie z wiarą nie po drodze, „nigdy nie znasz dnia ani godziny, więc bądź gotów w każdej chwili”.

  2. To jest takie dziwne ale się człowiek rodzi to wszyscy dookoła się cieszą tylko on jeden krzyczy, płacze i niemalże lamentuje. Jak umiera wszyscy płaczą, krzyczą i lamentują a on jeden się cieszy… podobno:)

  3. ja o śmierci nierozerwalnie ze starością myślę bardzo często…
    Niestety sądzę, że po śmierci już nic nie ma, żadnego innego stanu skupienia, reinkarnacji itp., itd… Chociaż jak czasem miewam deja vu to myślę sobie, że może jednak jestem w błędzie😉

  4. Ja nie wiem czy po śmierci coś tam jeszcze jest ,czy nie.
    Jak nic nie ma -to umieramy i mamy już spokój.
    A jak jednak coś jest-to za życia się o tym nie dowiemy.

  5. Wierzę głęboko, że po śmierci jest lepsze życie. O ile tutaj na ziemi nie spartaczyło się roboty i nie zasłużyło na piekło. Im bardziej dostrzegam ludzkie okrucieństwo, tym bardziej liczę na ten zasłużony raj i piekło – wg. zasług.

    Śmierć zawsze powoduje we mnie nostalgię, zawsze daje do myślenia… Najgorsza chyba to śmierć nagła. CHociaż, czy można ocenić jaka śmierć lepsza – szybka czy powolna? Dzisiaj żal by mi było zostawić to wszystko, co teraz buduję. No i kto zajął by się moimi futrami? To moje największe zmartwienie w tej kwestii.

  6. mole najchętniej zajęły by się futrami🙂 – również żal mi by było zostawić to wszystko, mimo, że człowiek czasem wkurzony, czasem mu się po prostu nie chce – ale wiem, że nie chciałabym umierać długo i w bólu… błogosławieństwo nagłej śmierci… o to proszę.

  7. 🙂 o śmierci myślę co dzień, ale im ona jest częściej w moim życiu tym uczę się przeżywać je lepiej, dziś np, zastanawiałam się czy będzie mi dane oglądać jak zestarzeje się na maxa moje ciało. Też nie chcę obudzić się w trumnie w dodatku pod ziemią – tego się chyba najbardziej boję.
    rodzimy się po to by umrzeć, odkąd to do mnie dotarło mam nadzieję jestem lepszym człowiekiem

  8. Obudzić się w trumnie? Brrr. Osobiście jestem młoda, teoretycznie za młoda na myślenie o śmierci, i pewnie wiem o niej praktycznie nic, jednak zanim pożegnam się ze światem, chciałabym zrobić coś, co uczyni mnie naprawdę szczęśliwą – tak szczęśliwą, że pogodzę się z tym, że moje życie dobiegnie końca.
    Dlaczego ludzie płaczą, choć zwykle ich wiara mówi, że po śmierci istnieje lepsze jutro? Coś jak przywiązanie, coś jak egoizm, bo nie jesteśmy z tą osobą, na Ziemi nie będziemy już nigdy…

    • za młoda na myślenie o śmierci? rodzimy się aby umrzeć, kiedy byłam w 6 klasie podstawówki umarła moja przyjaciółka, w 30 roku życia pochowaliśmy kolegę z technikum… na śmierć nie można być zbyt młodym…

  9. Śmierć jest … częścią życia. Idą sobie razem, Pan Życie i Pani Śmierć.
    Śmierć nie jest trudna, straszna … to znaczy nie jest dla tych co umierają. Dla tych co zostają jest okropna. Zabiera kogoś i zostawia ogromną dziurę, pustkę w życiu, w codziennym funkcjonowaniu.
    Jakoś nie boję się śmierci. Mam ogromną nadzieję, że nie będę … umierać. To znaczy leżeć i czekać. Jeśli ma przyjść to niech przyjdzie i już. I właśnie z tego powodu, z tej dziwnej, ale świadomej obecności śmierci tuż za moimi plecami żyję najlepiej i najpiękniej dziś. Doceniam ludzi, których mam bo zdaję sobie sprawę, że jutro może kogoś z nich zabraknąć, a nie chciałabym wspominać, że „nie zdążyłam”, „że żałuję” … Wierzę, że dalej coś tam jest … Wierzę, że coś lepszego, ale być może dla każdego coś czego on sam oczekuje … Kto wie. 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s