Spotkałam…

… się wczoraj z przyjaciółką. Opowiedziałam o wszystkim albo prawie wszystkim. W sumie nie była zdziwiona, bo już od dłuższego czasu przebąkiwałam o jednej czy drugiej sprawie. Przeanalizowałyśmy sprawy finansowe i wychodzi na to, że sobie poradzę nie zabierając prawie nic ze sobą. Przyjaciółkę zszokowało tylko jedno, że jestem w stanie wrócić do punktu wyjścia, znowu zaczynać od zera. Dam radę, muszę dać… nie, nie muszę – chcę!

4 uwagi do wpisu “Spotkałam…

  1. No coz, bardzo duzo ludzi niestety ciagle wierzy, ze nieszczesliwa stabilizacja jest lepsza od szczesliwego ryzyka, ja tego nie pojmuje;) A w Twoim przypadku ryzyko jest jak piszesz zadne, wiec w ogole o co chodzi?

  2. Stardust ma rację. Tzn, ja też tak myślę. Więc jeśli nadal i bardzo Cię boli, to nie chodzi o strach, lecz jednak….
    Mam bardzo bliską koleżankę, pracujemy wręcz ramię w ramię, która wolałaby ( przynajmniej przez rok tak było) tę wieczną niepewność w zamian za wysoką pensję męża i zachowanie pozorów uczucia,wolałaby upudrowane jego kłamstwa i długotrwałą, wyrachowaną niewierność ukoronowaną potomstwem z inną, niż samotność.
    A ja jej mówię od paru lat – znienawidź go zdrowo dla siebie. Dla dzieci. Wystaw walizki, kopnij w zad.Żyj na nowo nie poddając się manipulacji.
    Kogo obchodzi, kim on jest? Nas (przyjaciół) obchodzi JAKI on jest. I masz się tego trzymać. Warto żyć tak dalej? Wzbogaca Cię to? Dowartościowuje? Uszczęśliwia? NIE!!!??? To won z serca!!!!
    I tak powoli staje na własnych nogach. Fajna, wartościowa kobieta, która MOŻE żyć bez ograniczającego ją w związku. Bez zakłamania i złudzeń. A ja ściskam za nią kciuki i z radością obserwuję każdego nią jak rozkwita. Zwariowałabym, gdyby jej się nie udało. Czasem trzeba niestety umieć zabić tę miłość….
    Całuję i wyryczmy się razem, bo mam dół. Tak jakoś zawsze zbiorę wszystkie doły z okolic serca i mam na długie parę wieczorów. A dziś sobie dokładam przepaść domową.. Ale co tam….taki problem, to nic…Cytując anonimowego pana, któremu wspomniana koleżanka zarysowała auto na parkingu: „Pani kochana, wesele mej córki – to jest problem, rak gałki ocznej syna ( nastolatka) – to jest problem. Czym się pani przejmuje? Się wyklepie”.
    Czyż nie cudownie byłoby mieć takich ludzi wokół, co ustawią w pionie, gdy cięk ustać na nogach?
    Życzę siły i optymizmu.
    I wierzę w lepsze jutro .

  3. DASZ RADĘ, jeśli tylko chcesz tego i jesteś przekonana, że najważniejsze jest realizować siebie, a nie tkwić w dusznym układzie. Postępuj w zgodzie z sobą, a reszta przyjdzie z czasem.

  4. Pewnie, że dasz radę, kobiety są z reguły bardzo silne tylko często tego nie dostrzegają. Początki są zawsze trudne, ale z czasem będzie lżej. No i warto zrobić miejsce na nową miłość, bo ona ma w życiu największy sens. Powodzenia🙂.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s