O Bali…

… słów kilka. Gdybym przeczytała książkę Pawlikowskiej przed, a nie dopiero na Bali, nigdy bym tam nie pojechała. Bali jak Bali, centrum seksu i biznesu, rolnictwa, hinduizmu i zdrowej, soczystej zieleni oraz kwitnącego kwiecia. Nie zachwyca, co nie znaczy, że nie warto pojechać. Wszystko zależy od tego co się lubi. Ja lubię zwiedzać dziko i radośnie, lubię tradycję i obserwować sposób na życie, i łaknę inności od tego co u nas.

I owszem są miejsca, gdzie można to wszystko dostać, ale na Bali jakie zostało mi pokazane, niestety nic poza komercją, amerykanizacjo-europeizacją nie uświadczyłam.

This slideshow requires JavaScript.

10 uwag do wpisu “O Bali…

  1. Dziś zwiedzać dziewicze tereny i podziwiać nieskażoną naturę w obcych krajach, byłoby chyba niemal cudem dla nas. Głównie ze względów bezpieczeństwa. To samo gdy obcokrajowiec zwiedza Polskę- znane miejsca, utarte szlaki. I tylko my wiemy, gdzie w naszym kraju jest naprawdę dziko i ciekawie🙂
    Dobrze, że szczęśliwie powróciliście!🙂
    Wszystkiego Dobrego w Nowym Roku!

  2. Nie każdy może sobie pozwolić na komfort niezależnej od harmonogramu i przewodników podróży na własną rękę, jak moja koleżanka – globtroterka ( ten komfort, to nie tylko spora kasa, ale i dobra orientacja w świecie całym, pasjonatka i do tego geograf). Bywa, że zdani na zorganizowaną formę dajemy się wmanewrować w coś w rodzaju naszej Łeby w szczycie sezonu. Plastik, kicz, wrzawa, zero urokliwej atmosfery odludzia z walorami przyrody. Szkoda, że nam świat tak zadeptano i oszpecono…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s