Drżenie rąk…

… powoli ustępuje. Kołatanie w klatce również. Taka jestem. Nie płaczę (no może nie całkiem), nie tragizuję, duszę wszystko w środku, upycham, ugniatam, jak kapustę w beczce. Niech nie będzie widać ani kawałeczka. Pierś do przodu, uśmiech na twarz i do roboty.

Niestety wiele decyzji będzie musiało poczekać do Jego powrotu. Co ze samochodem? Nie stać mnie będzie na prawie 4tys. ubezpieczenia, nie wiem czy sprzedać auto, czy będzie je chciał. Co z nieruchomościami, wiele z nich mam w działalności, jak z podatkami? Jak to załatwić, żeby kosztowało jak najmniej. Znacie jakiegoś dobrego doradcę podatkowego? Co z udziałami w kolejnej firmie? Nie mogę przepisać na niego, bo ma zakaz konkurencji. Co z prądem, telefonem, kablówką… wszystko jest na mnie.

Póki co pakuję moje rzeczy osobiste, książki, kilka kubków, kilka talerzy, sztućce… nie zabiorę ani jednego zdjęcia, ani jednej pamiątki, obrazu…

Prawie na pewno nie zabiorę psa. Będę musiała teraz w 100% poświęcić się pracy, żeby mieć na chleb, nie chcę Małej Pierdoły zostawiać na całe dnie samej. To będzie najtrudniejsze…

IMG_0650

9 uwag do wpisu “Drżenie rąk…

  1. Wybierz kilka niedużych kartonów, które postawią tamę temu, co będziesz chciała ze sobą zabrać. Ta kartonowa przestrzeń pomoże dokonać ci selekcji tego, co ważne i potrzebne. To będą takie ćwiczenia w samoograniczaniu się.
    Wytrwałości i zwykłego codziennego szczęścia w kroczeniu nową drogą.
    Nowa droga to i nowe życie.

    • „Po prostu jest takie powiedzenie: oddychaj, a wszystko samo się ułoży – wyjaśnił Marek z uśmiechem i już się nie odzywał do końca tej krótkiej, a tak naprawdę to bardzo długiej podróży, którą właśnie rozpoczął.”

      Dzięki Cadi, tego potrzebowałam😉

  2. Może to takie mądrzenie się będzie, ale w końcu dodam komentarz. Od kilku dni patrzę na klawisze i nic godnego napisania nie przychodzi na myśl. A może po prostu boję się urazić pseudopocieszaniem i tak zranione serduszko.
    Myślę, że tak rzeczowe zajęcie się przyziemnymi sprawami, pomaga. Nie ma czasu na tkliwe rozpamiętywanie, na rozstrajanie się, rozpacz. Nie każdy tak potrafi się wziąć w garść. Nie każdemu tak jest lepiej, chyba lżej jest się wypłakać, załamać, pozwolić się przelać czarze goryczy, niż „pierś do przodu”. Ale Tobie życzę, by szybko sprawy zajęły należne im miejsce, żebyś mogła je ogarnąć i utrzymać równowagę.
    Nie próbuję sobie jednak nawet wyobrazić, jak zniesiesz rozstanie z Małą P.
    W zastępstwie mocno, mocno tulę mojego Czesia i ryczę. No, wiem, teraz to dałam popis empatii i taktu, jasna cholera! Ale tak mi Was żal…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s