Najdziwniejsza impreza…

… ever. Na początku było jak zawsze. My przy stole, dzieci przy ławie. Jedzenie, napitki… jak zwykle. A potem zaczął się mecz… no to poszłyśmy do kina. Na Wałęsę. Podobało mi się. Prosto, cukierkowo, po amerykańsku, bez zwykłego polskiego patosu i martyrologii. Przyjemnie zaskoczona jestem.

6 uwag do wpisu “Najdziwniejsza impreza…

  1. A dzieci? Bo rozumiem, że faceci meczem zajęci mieli klapki na oczach:)
    Na pewnym weselu Polska dostała w tyłek od Niemców. Panna młoda była wściekła, bo mecz, a pan młody, bo do zera:)))))

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s