Tuż po dziewiątej…

… wybraliśmy się z wizytą do Zduńskiej Woli. Po przejechaniu 40 km wiedzieliśmy już, że nic z tego. Lekki mróz, marznący deszcz, słowem szklanka. Kolejny zjazd aż prowokował do zajechania do rodziców na kawę. A tam spadliśmy jak z nieba. W drodze powrotnej zabraliśmy wujostwo, które z Poznania autobusem wracało dalej do siebie, z pogrzebu. Mam nadzieję, że dojadą szczęśliwie w tę gołoledź.

Matka stwierdziła, że to chyba jakiś boski plan…

 

 

3 uwagi do wpisu “Tuż po dziewiątej…

  1. Ta Zduńska to przecież kawał drogi z Poznania, dobrze,że zawróciliście. Mój maż dziś wracał z Sieradza d rodziców, wczoraj mgła jak mleko, dziś szklanka! A idiotów bez świateł i wyprzedzających na wariata jak mrówków! Ciekawe ilu bezmózgowców na podwójnym gazie!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s