Druga chemia…

… rozpoczęła się wczoraj. Na szczęście od samego rana zamontowali mamie port, więc jest dużo wygodniej. Może go nosić do 5 lat, wymaga tylko comiesięcznego przepłukania. Chemia sobie ciurka, mama czuje się nieźle i rozrabia jak zwykle po swojemu na oddziale. Tu zagada, tam podpyta, jednego ustawi do pionu, drugiego pogłaszcze po głowie.. cała ona. Czasami żałuję, że nie nauczyłam się od niej tej łatwości nawiązywania kontaktów.

port 1

Reklamy

8 uwag do wpisu “Druga chemia…

  1. Meilleure santé à votre maman et courage à toutes les deux.
    Cette maladie est cruelle, mais c’est aussi un enseignement permanent sur ce qui est le plus important dans une vie.

  2. Częstokroć najlepszym lekarstwem w chorobie jest pozytywne nastawienie.
    Serdeczności dla mamy i Ciebie, wspaniałości w ten piękny, świąteczny czas:)

  3. Super!! Pozdrow mame i szkoda, ze nie mozemy byc w tym samym szpitalu:)) Mnie po trzech dniach znal juz caly oddzial i wszystko co do niego przynalezalo:))

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s