Obadałam trochę sprawę…

… zabić się nie jest łatwo. Podcinanie żył odpada. Kto przy zdrowych(?!?!) zmysłach da radę sobie wrazić coś ostrego… jakaś dziewczyna napisała, że to przyjemne i tnie się, i tnie dalej… chyba inaczej rozumiem przyjemność. Powiesić się również nie dam rady, bo wygląda się nieciekawie potem… bardzo nieciekawie… a kto wie, kto mnie znajdzie, nie chciałabym pozostać w pamięci tego świata jako koszmar. Pozostają piguły,  a tym też nie jest łatwo. Raz zdobyć, dwa wiedzieć co, trzy wiedzieć ile czego, żeby się nie skończyło rzyganiem tylko pożądanym skutkiem. Przywalić autem, nie ma pewności, że nie skończy się kalectwem, wleźć pod tira…jak tu zmarnować komuś życie, skoczyć z 10 piętra… a co jak przeżyję? Takie rzeczy już się zdarzały…

W każdym razie plan jest taki… przyglądać się do sierpnia, jak się nic nie zmieni, to 22 września rozpoczyna się semestr w szkole angielskiego na Nowej Zelandii… koszty szkoły, zamieszkania obadane… będzie co ma być… zbyt długo o tym rozmyślam, żeby w końcu tego nie zrobić. Dość wymówek.

nz

 

9 uwag do wpisu “Obadałam trochę sprawę…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s