Nie zadziera…

… człowiek nosa to nie widzi.

Idę sobie spokojnie przez Stary Rynek, patrzę pod nogi, żeby się nie wywrócić, wchodzę od lat w te same drzwi, siadam przy tym samym stoliku. Kurcze co jest… Pani jakaś inna i jakoś dziwnie ubrana… Menu jakieś fikuśne… Zupa beee (jedliście kiedyś żurek z grzybami na słodko?), ledwie podgrzana, tarta z jabłkami nawet niezła.

Zniknął mój ulubiony Bar Pod Koziołkami, nie ma… gdzie się podział? Przeniósł się gdzieś, czy zniknął całkiem? Ja tylko marzyłam o gorącym barszczu i leniwych pierogach… a tu taka czarna rozpacz.

Świat się zmienia, a ja starzeję.

5 uwag do wpisu “Nie zadziera…

    • po pierwsze: Szanowny Panie😉, jak się ma z czego to się zrobi… a jak trzeba na zkupy to już nie jest szybko
      po drugie: w knajpie dostaniesz ograniczoną ilość, a jak sama zrobię z 1kg sera, to zjem WSZYSTKO na jedno posiedzenie!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s