Ostatnia, szósta…

… chemia w toku. Dzisiaj wkłucie. Trochę podskoczyła Ojcu keratynina, ale nie mocno. Przez weekend zostanie jeszcze w szpitalu, żeby poobserwować go do czasu aż płytki nie ruszą.

Ta chemia jest na pewno ostatnią. Więcej nie zaryzykujemy. Po niej będzie PET i ocena, czy znowu zmalały guzy, jeśli tak o ile, czy nie ma nowych przerzutów.

Mentalnie Tata jest super. Kojarzy, pamięta, gada. Włączyliśmy mu jeszcze antydepresant, więc jest chętny do współpracy. Pani Doktor mówi, że jest szansa na krótki czas remisji. Oby. I oby dłuższy niż krótszy.

Później jeśli trzeba będzie, to pozostanie nam już tylko radioterapia.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s