Uśmiałam się…

… do łez. Przed chwilą zadzwoniła Bratowa z nwesami od Taty. Wsadziła go na rowerek stacjonarny i otworzyła okno, ładna pogoda, słoneczko świeci, ptaszki ćwierkają. Na naszej ulicy, raz na godzinę lub jeszcze rzadziej przejeżdża samochód. I w związku z tym, mój osobisty Tato wymyślił, że jak samochód jedzie i wydziela spaliny, a on w tym czasie jeździ na rowerku to jemu to szkodzi. Wymyśli wszystko, byle tylko się nie ruszać.

Upłakana jestem.

4 uwagi do wpisu “Uśmiałam się…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s