w rocznicę…

… śmierci Mamy zabrałyśmy z bratową Ojca na cmentarz. Bez wózka, bez chodzika, tylko z jedną kulą. Doszedł na miejsce, z wieloma przystankami na ławeczkach, ale doszedł. Zmęczył się nieziemsko  to prawda, ale…

… ale okazało się, że skutki tego spaceru były zbawienne. Przedwczoraj zajechałam do domu, zabrać ojca do banku, do plusa, załatwić kilka spraw, a on mało, że chętnie, to jeszcze tylko z kulą. I On będzie chodził. Pójdziemy na pieszo.

Uwierzył w końcu, że może…

Takie wielu rzeczy zabraniamy sobie robić sami, w naszych głowach. Tak trudno tego wewnętrznego nadzorce czasem pokonać.

 

4 uwagi do wpisu “w rocznicę…

  1. Swieta prawda, ze to wszystko siedzi w naszej glowie. Od poczatku zmuszalam sie do robienia roznych rzeczy mimo, ze mialam calodobowa pomoc w postaci Wspanialego. Nawet jak nie moglam stac w kuchni to gotowalam na siedzaco, juz dwa dni po powrocie ze szpitala. Fakt, ze w tym gotowaniu to jego udzial byl wiekszy niz moj, bo ja czesto musialam przerwac i sie polozyc, ale koniecznie chcialam od poczatku robic wszystko co moge sama. Wystarczylo, zeby byl obok, zeby w razie czego uchronic mnie przed upadkiem. Pamietam jak wychodzilam na spacer tylko po to zeby zrobic 40 krokow, ale wazne bylo ze musze sie ubrac, ze musze pokonac te 9 schodkow w dol i wracajac do gory. To nic ze trzymalam sie poreczy obiema rekami, ale robilam to samodzielnie.
    Bardzo sie ciesze, ze Twoj Tato sie przelamal, ze pokonal te bariere.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s