paradoksalnie…

… sytuacja w domu się poprawiła, chyba obojgu ulżyło, mnie na pewno.

Nie powiem, że się nie boję. Boję się. I to różnych rzeczy: że stracę pracę, że zachoruję na raka i nie nikt się o mnie nie zatroszczy, że nie będę miała kogo poprosić o pomoc, kiedy będzie potrzebna, że nikt mnie nie zechce już kochać.

Z wrażenia zapomniałam zabrać okularów rano, na całe szczęście miałam w biurku jakieś apteczne do czytania, od czasu kiedy przysiadłam na okularach i się nieco skrzywiły.

Prawniczka zaczęła działać. „Mąż” wziął na siebie rozmowy z nią. Mam nadzieję, że uda się to szybko zrobić.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s