Trzecie spotkanie…

… z terapeutką. Rozmawiamy o wielu rzeczach. Oczywiście głównie ja mówię. Trzy spotkanie na poznanie mnie, na poznanie jej. Za każdym razem pytała mnie o cele. Usiadłam wczoraj i je spisałam, na kartce. Na czerwono. Niby przypadkiem na czerwono, ale może jednak nie, może nie bez przyczyny ten kolor przypadkiem wybrałam ;).

Pokręcone to wszystko.

Próbowała się przebić z informacją, że może nienajlepszy czas na podejmowanie decyzji tak drastycznych jak rozwód, kiedy jestem w takim rozstroju emocjonalnym i nie potrafię sobie z tym poradzić. Nie przyjęłam tego, przyjęłam to godzinę później. Słyszę, ale nie słucham, taki mam wniosek.

Zadzwoniłam do męża. Kupował właśnie pralkę do mieszkanie, w którym mieszka. Ucieszył się kiedy poprosiłam o spotkanie. Przyjechał natychmiast. Spotkaliśmy się w mieście, na neutralnym gruncie.

Porozmawialiśmy no i spróbujemy po raz drugi terapii, tym razem bardziej się angażując, a nie tylko symulując zaangażowanie. Daliśmy sobie 4 miesiące.

Póki co mieszkamy osobno.

 

3 uwagi do wpisu “Trzecie spotkanie…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s